Pełen kosz grzybków i satysfakcja, to nie jedyne tegoroczne plony leśne. Wróciłam obładowana mchem, zaopatrzona w szyszki, korę, więc od razu wena artystyczna (heh) uruchomiona i na początek mała dekoracja stołu.
Teraz reszta "zapasów" się suszy, czekając na świąteczne wykorzystanie w dekorowaniu domu :).
Dziś przechodząc obok kwiaciarni zaopatrzyłam się w kolejne wrzosy (maniaczka haha), i teraz kombinuję co z nimi zrobić.
Miłego dnia!!!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz